Recenzja drugiego tomu mangi "Miłość wśród kwiatów wiśni"
By: Karolina "Kirhan" Cebula (sunater) 2017.04.02

Hitomi i Nana są w sobie zakochane bez pamięci, dlatego też starają się spędzać jak najwięcej czasu razem. Każdego ranka wspólnie pokonują część drogi do swoich szkół, a podczas meczów koszykarskich Hitomi, Nana zawsze przychodzi aby jej kibicować. Mimo wymówki, jaką stanowi gimnazjalna przyjaźń, dziewczyny na każdym kroku muszą mieć się na baczności, ponieważ ich związek mógłby spotkać się z dezaprobatą otoczenia oraz koleżanek ze szkoły. Ich w miarę stabilna sytuacja zaczyna się trochę komplikować, kiedy okazuje się, że obecność Nany na meczach stanowi dla niektórych osób problem. Hitomi próbując uchronić swoją dziewczynę przed nieprzyjemnościami, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Niestety szkolne problemy nie są jedynymi, z którymi przyjdzie się zmagać zakochanym nastolatkom.

Twórczość pani Milk Morinagi cenię wysoko już od pewnego czasu, toteż prawdziwą radość sprawił mi fakt, że drugim tomem „Miłości wśród kwiatów wiśni” trochę mnie zaskoczyła. Tym razem mangaka znalazła w swojej historii miejsce nie tylko na zwyczajny licealny romans, ale także na poważniejszą niż dotychczas tematykę. Porusza bowiem zagadnienia, którymi wielu innych autorów po prostu nie zawraca sobie głowy. Po pierwsze, w pełni zdaje sobie sprawę z tego, że jej bohaterki to bardzo młode dziewczyny, które dopiero odkrywają siebie i swoje uczucia. Z tego też powodu, ustami jednej z postaci zadaje proste, ale jakże w tym wypadku trafione i inteligentne pytanie: czy to miłość, czy tylko zabawa w miłość. Wiek dorastania jest w końcu jednym wielkim pasmem eksperymentów pozwalających młodemu człowiekowi określić siebie. Jednocześnie ustami drugiej bohaterki autorka udzieliła odpowiedzi na wspomniane pytanie, odnosząc się do zwykłego związku heteroseksualnego. Tym samym podkreśliła fakt, iż bez względu na orientację seksualną, uczucia są uczuciami i opierają się na tych samych doznaniach. Niby oczywiste, a jednak większość osób nie potrafi tego zaakceptować i dlatego tak ważne jest to, że Milk Morinaga poruszyła ten temat w swojej mandze.

Drugim niezwykle istotnym problemem, jaki znalazł swoje miejsce w drugim tomie „Miłości wśród kwiatów wiśni” jest pozycja zajmowana w związku homoseksualnym, a w tym wypadku lesbijskim. Ten temat stosunkowo rzadko jest poruszany w mangach yuri, ponieważ autorzy nie przykładają do niego szczególnej wagi lub po prostu narzucają swoim bohaterkom pewne role. Milk Morinaga postanowiła trochę w tym podrążyć i jednocześnie nawiązać do popularnych stereotypów. W swojej mandze pokazuje, że związek dwóch kobiet nie oznacza wcale, że jedna z nich jest bardziej męska, zaś druga jest wtedy tą bardziej kobiecą połówką. Takie związki się zdarzają, ale nie są regułą, toteż sądzę, że właśnie z tego powodu autorka położyła nacisk na równość pomiędzy Naną i Hitomi. Co więcej, poszła nawet o krok dalej, ponieważ w tym tytule idealna kandydatka na „samicę alfa” - wysoka, wysportowana, najczęściej wychodząca z inicjatywą – jest jednocześnie nieodpowiedzialna i niedojrzała. Przyznaję, że tym zabiegiem pani Morinaga zjednała sobie moją przychylność w jeszcze większym stopniu niż dotychczas.

Podobnie jak miało to miejsce w poprzednim tomie, tak i ta część zawiera nie tylko historię Hitomi oraz Nany, ale również dwa one-shoty przedstawiające miłosne perypetie innych uczennic szkół, do których uczęszczają główne bohaterki. Muszę przyznać, że te dwa małe rozdziały naprawdę przypadły mi do gustu. Podczas gdy pierwszy ma w sobie wyraźny element dramatu i chwyta za serce, drugi jest bardziej komediowy i zdecydowanie lżejszy. W pewnym stopniu te dwie historie różnią się także kreską. Pierwsza z nich, „Wiśnie dla twych ust”, charakteryzuje się większą dojrzałością, którą najlepiej widać na twarzach bohaterek, z kolei „Prawdziwe uczucie” ma w sobie  więcej słodyczy. Bez wątpienia widać tu pewną prawidłowość, którą można jeszcze wyraźniej dostrzec podczas lektury, a która jest po prostu wartą wspomnienia ciekawostką.

Na koniec kilka słów o pojawiających się w tym tomie mangi przypisach lub „pogadankach”, jak nazwała je sama tłumaczka. Jak wiadomo, mangi mają to do siebie, że nierzadko przybliżają czytelnikowi Japonię, Japończyków, ich kulturę, problemy, sposób myślenia, itd. Ewa Zabielska pozwoliła sobie opowiedzieć nam trochę szerzej o niektórych pojawiających się w treści mangi zagadnieniach. Dzięki temu czytelnik łącząc przyjemne z pożytecznym ma okazję dowiedzieć się na temat Kraju Kwitnącej Wiśni czegoś więcej. Osobiście uważam, że na szczególne uwagę zasługuje trzecia część „pogadanki”, gdzie rozwinięty zostaje temat legalizacji związków homoseksualnych w Japonii, z uwzględnieniem zmian, jakie zaszły od roku 2015 oraz wagi, jaką Japończycy przykładają do telegramów. Przyznaję, że ja nauczyłam się dzięki temu czegoś nowego i jestem za to pani Ewie niezmiernie wdzięczna.

Podsumowując, drugi tom „Miłości wśród kwiatów wiśni” jest jeszcze lepszy od poprzedniego. Czytelnikom, którzy nie mają nic przeciwko szkolnym romansom naprawdę powinien przypaść do gustu. Milk Morinaga wprawdzie nie odchodzi od schematów, które często pojawiają się w mangach tego typu, jednakże chętnie porusza tematy pomijane przez innych autorów, co czyni jej historię tym bardziej wartą poznania. Krótko mówiąc, gorąco polecam.