Recenzja 3 tomu Murcielago
By: Karolina Cebula (sunater) 2018.01.07

     Trzeci tom „Murciélago” z całą pewnością może pochwalić się dobrą, interesującą historią, która idealnie sprawdziłaby się w przypadku kryminału. Ponieważ jednak mamy do czynienia z serią, która z tym gatunkiem niewiele ma wspólnego, szybko zostajemy pozbawieni całej dobrej zabawy wynikającej z samodzielnych prób zidentyfikowania mordercy. Co tu dużo mówić, zbrodniarza dostajemy jak na tacy niemalże od razu. Wprawdzie czytelnik mógł domyślić się wszystkiego jeszcze w poprzednim tomie, jednak zawsze istniała możliwość, że autor postanowi nas czymś zaskoczyć. Cóż, nie zaskoczył, a na dodatek dorzucił do tej obiecującej historii obowiązkową dawkę naprawdę zbędnego absurdu. Ciężko powiedzieć, co Yoshimurakana chciał przez to osiągnąć, ponieważ raczej nie chodziło o rozbawienie czytelnika. Na szczęście absurdalnych scen jest tu na tyle niewiele, że ostatecznie możemy przymknąć na nie oko.

    Przy okazji tego tomu „Murciélago” na pewno warto zwrócić uwagę na fakt, iż kreacja głównych bohaterek staje się coraz bardziej monotonna i odpychająca. Kuroko oraz Hinako niczym nas nie zaskakują, są dosyć przewidywalne i coraz mniej interesujące. Mało inteligentna, dziecinna i naiwna Hinako, która do tej pory była postacią rozładowującą napięcie i niemal zabawną, w tej części okazuje się mieć jakieś naprawdę poważne problemy z rozwojem, czego zresztą spodziewaliśmy się już od początku serii. Tymczasem w przypadku Kuroko na pierwszy plan wysuwają się jej skłonności pedofilskie oraz ogólna zaje*istość godna Amerykańskich superbohaterów, co spycha na dalszy plan wszystkie dotyczące jej osoby niewiadome oraz pytania, jakie moglibyśmy sobie stawiać po lekturze tego tomu mangi.

    Nie da się jednak ukryć, że podczas kiedy główna dwójka niczego sobą nie reprezentuje, bohaterowie drugoplanowi mają okazję choć odrobinę zabłysnąć. W tym tomie autor pozwala nam poznać trochę lepiej zaprezentowanych poprzednio przedstawicieli policji, którzy naprawdę zaczynają wzbudzać naszą sympatię. Ponadto, to właśnie oni zdradzają nam więcej szczegółów dotyczących przestępczości w Tokio oraz sposobów jej zwalczania, co wiąże się ściśle z Kuroko oraz jej pracą dla rządu. Co jednak najważniejsze, prowadzone przez nich rozmowy dają nam nadzieję, że w miarę jak rozwijać się będzie przedstawiana w „Murciélago” historia, będziemy mogli liczyć na coś więcej, niż tylko powtarzające się likwidowanie morderców.

    Na koniec wspomnijmy jeszcze o wątkach yuri, jako że wiele osób czytających „Murciélago” z pewnością liczyło na to, że w tym tomie pojawi się kontynuacja gorących, seksualnych przygód Kuroko, które tak pięknie rozpoczęły naszą przygodę z tą serią. Niestety możemy czuć się trochę zawiedzeni. Autor nie ograbił nas wprawdzie całkowicie ze scen łóżkowych, ale nie ukrywajmy, że musimy zadowolić się zwykłą „zapchaj dziurą”, drobnym „licealnym” epizodzikiem na samym końcu tomu. Jedyną pociechę może stanowić obietnica czegoś konkretniejszego w kolejnej odsłonie serii, która niewątpliwie kręcić się będzie wokół młodych, atrakcyjnych kobiet. Jest więc na co czekać.