Recenzja 8 tomu Murciélago
By: Karolina Cebula (sunater) 2018.12.10

 

    Tom ósmy „Murciélago” to bezpośrednia kontynuacja poprzedniej części, jednak w przeciwieństwie do niej, nie może pochwalić się zbyt udaną organizacją w odniesieniu do fabuły, czy też rozplanowania kadrów. Autor upchnął w tym tomie sporo wydarzeń rozgrywających się bezpośrednio po sobie, dzięki czemu akcja jest naprawdę wartka, jednak w konsekwencji manga wydaje się być w dużej mierze chaotyczna. Tym bardziej, że miejsca na przedstawienie wszystkiego, co zaplanował dla nas Yoshimurakana jest raczej niewiele, a to odbija się na płynności zaprezentowanej historii oraz na wspomnianych wcześniej przeze mnie kadrach, które czasami wydają się zwyczajnie ze sobą nie łączyć. Stwarza to wrażenie brakującej strony, czy też wyciętego kadru, co na dłuższą metę jest bardzo irytujące i utrudnia czytanie, gdyż wielokrotnie zastanawiamy się, czy aby na pewno nie mamy w rękach „wybrakowanego” egzemplarza.

    Przejdźmy jednak do plusów tego tomu serii. Pierwszym z nich jest moim zdaniem to, iż autor wydaje się kłaść duży nacisk na inteligencję wielu przedstawionych tutaj bohaterów. Naturalnie nie obejdzie się bez klasycznych i nieodłącznych w „Murciélago” scen, kiedy to wiodące postaci zachowują się jak zwyczajne, pospolite głupki, do czego mogliśmy się już przyzwyczaić. Niemniej jednak, warto zauważyć, iż w tej odsłonie serii ich mało inteligentne i trochę dziecinne zachowanie zostaje zagłuszone przez bohaterów pobocznych, których umiejętność zabijania bez mrugnięcia okiem, pozbawione emocji podejście do uśmiercania i powaga w połączeniu z lotnym umysłem czynią ich niemal przerażającymi. To też nasuwa czytelnikowi pytanie o prawdziwe możliwości Kuroko i jej błyskotliwość, nie ulega bowiem wątpliwości, że jest ona bohaterką sprytną i zdrowo myślącą, nawet jeśli ukrywa to pod maską beztroski i absurdu. Czy znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie godnie stawić jej czoła?

    Kolejną ogromną zaletą „Murciélago” jest bez wątpienia nagromadzenie w tej części najróżniejszych sekretów związanych z bohaterami. Jest ich naprawdę sporo, a autor wydaje się być daleki od chęci ich ujawnienia, co zdecydowanie wzmaga ciekawość czytelnika. Tajemnice i niejasności czynią ten tom naprawdę bardzo interesującym, dzięki czemu Yoshimurakana może mieć pewność, że wiele osób sięgnie po kolejną odsłonę serii chociażby z czystej ciekawości i chęci poznania prawdy kryjącej się pod maską niedomówień, niewypowiedzianych myśli, flashbacków. Co tu dużo mówić, wychodzi na to, że autor ma kilka asów w rękawie i planuje nimi zagrać w niedalekiej przyszłości. Osobiście właśnie na to liczę i mam nadzieję, że się nie zawiodę.

    Będę szczera, w moim odczuciu największym plusem tego tomu „Murciélago” jest poświęcenie większej ilości miejsca postaci Reiko – snajperki, znanej nam już z początków naszej przygody z tą mangą. Autor przedstawia Reiko w sposób naprawdę genialny, ponieważ podkreśla zarówno jej inteligencję, jak i niesamowite snajperskie „oko”, nie zapominając przy tym o męskiej urodzie oraz ruchach. To ostatnie możemy z powodzeniem wyczytać zarówno z wewnętrznego monologu innego snajpera, z którym dziewczyna musi się zmierzyć, jak i ze sposobu, w jaki została narysowana. Przyznaję, że uwielbiam ją i razem z panem Tsuru znajduje się ona na szczycie mojej listy ulubionych bohaterów „Murciélago”. Dodam także, że Yoshimurakana pozwolił sobie na zaangażowanie Reiko w odrobinę bardziej intymną scenę na samym końcu tego tomu, czym tym razem bezsprzecznie podbił moje serce.

    Podsumowując, ósmy tom „ Murciélago” ma swoje wyraźne wady, z których największą jest chaotyczność, ale jednocześnie posiada sporo zalet, których nie sposób zignorować. Autor z każdą chwilą czyni przedstawioną tu historię coraz ciekawszą, dodając do niej coraz więcej interesujących elementów, które zdecydowanie mogą skomplikować fabułę przyszłych części.