Recenzja 2 tomu " „Gdy zakwitnie w nas miłość"
By: Karlina Cebula (sunater) 2019.06.23


„Gdy zakwitnie w nas miłość” jest mangą, która już przy okazji pierwszego tomu zaskoczyła czytelników złożonością i wyjątkowością poruszonego w niej tematu miłości, jako że jej ujęcie odbiega od tego, przedstawionego w tak wielu innych romansach, z którymi zazwyczaj mamy do czynienia. W drugiej odsłonie swojej serii, Nio Nakatani kolejny raz sprawia, że zadajemy sobie pytanie o prawdziwe uczucia Yu i bezsprzecznie jesteśmy zagubieni starając się odgadnąć, co tak naprawdę dzieje się w sercu dziewczyny. Bo czyż człowiek nie może zakochać się w drugiej osobie samemu o tym nie wiedząc, podczas gdy dla kogoś z zewnątrz jest to oczywiste? Z drugiej jednak strony, czy troska o kogoś nam bliskiego, kogo nie darzymy romantyczną miłością, nie jest czymś normalnym? Jak więc tak naprawdę wygląda na chwilę obecną sytuacja uczuciowa Yu? Oto pytanie, które naprawdę nas nurtuje, kiedy czytamy „Gdy zakwitnie w nas miłość” i które pozostaje z nami do samego końca tego tomu, co uważam za ogromny plus. Czytelnik naprawdę chce wiedzieć, co wydarzy się dalej i jest ciekaw, w jaki sposób Nio Nakatani poprowadzi dalej tę naprawdę świetną historię. Tym samym, nasze zainteresowanie tą mangą nie maleje, ale wyraźnie wzrasta.

Okazuje się jednak, że nie tylko pod tym względem tytuł ten ma nam do zaoferowania coś innego, wyróżniającego go spomiędzy innych. Podobnie jest bowiem z tym, jak w drugim tomie przedstawiony zostaje Maki – szary, niewyróżniający się szczególnie chłopak, który dołączył do samorządu w poprzedniej części, a o którym mogliśmy już zapomnieć. Fakt, że w mandze, której głównym motywem jest uczucie między dwiema dziewczynami, zostaje zarysowana psychika męskiej postaci pobocznej jest czymś wyjątkowym. Jednak tym, co wywarło na mnie największe wrażenie jest sposób, w jaki Nio Nakatani przedstawia postać Makiego oraz to, co zdradza nam na jego temat. Nie zaprzeczę, że jego postawa w stosunku do miłości nie tyle przypadła mi do gustu, ile jest mi bardzo bliska, toteż momentalnie dołączył on do grona postaci, o których chcę wiedzieć więcej. Nie ukrywam, że z największą przyjemnością będę śledzić jego dalsze losy, jako że jest on kolejnym interesującym bohaterem tej serii o ogromnym potencjale, który może zostać efektywnie wykorzystany, jeśli tylko postać ta zostanie dobrze poprowadzona.

Myślę, że na uwagę zasługuje również to, jak doskonale Nio Nakatani potrafi komplikować przedstawioną w „Gdy zakwitnie w nas miłość” historię, nie uciekając się jednak do szablonowości. Robi to bowiem na zasadzie zestawiania ze sobą różnorakich uczuć, które zostają ukazane w taki sposób, że czytelnik nie jest w stanie jednoznacznie ocenić tego, co tak naprawdę czują bohaterowie. Przykładem jest chociażby miłość postrzegana jako ucieczka przed samotnością, uczucie, którego odwzajemnienia zwyczajnie się nie chce, czy też pozbawiona jakichkolwiek romantycznych „fajerwerków” zgoda na intymną bliskość drugiej osoby. Będę szczera, Nio Nakatani sprawia, że niemal na każdym kroku zastanawiamy się nad tym, na ile na chwilę obecną w „Gdy zakwitnie w nas miłość” mamy do czynienia z prawdziwymi uczuciami. Mangaka podsuwa nam bowiem nieskończenie wiele argumentów przemawiających za tym, że między Yu i Nanami jak na razie nie ma zbyt wiele szczerego, romantycznego zainteresowania. I właśnie to stanowi dużą zaletę tego tytułu, bowiem zmusza czytelnika do myślenia, analizowania, wyciągania wniosków.

Na koniec chciałabym dodać, że kiedy zaczynamy czytać ten tom „Gdy zakwitnie w nas miłość”, z początku nie zauważamy tego, co tak bardzo odróżnia ten tytuł od wielu innych. Dopiero w miarę, jak rozwija się przedstawiona w tej części historia oraz pod jej koniec znowu dostrzegamy tę niesamowitą głębię, która mnie osobiście urzekła podczas lektury pierwszej odsłony serii. A to dlatego, że właśnie wtedy pojawiają się tematy niezwykle interesujące, głębokie, prawdziwie wyjątkowe, które raczej rzadko przedstawiane są w romansach w taki sposób, w jaki przedstawia je Nio Nakatani. Przykładem jest chociażby fakt, że podejście naszych bohaterek do miłości od początku było szczególne, a teraz z każdą chwilą okazuje się być jeszcze bardziej interesujące i nieszablonowe. Dużą rolę w tworzeniu tej nieprzeciętności odgrywają także sami bohaterowie, których cechuje skomplikowana budowa wewnętrzna, która z każdym tomem nabiera coraz większej wyrazistości.

Podsumowując, „Gdy zakwitnie w nas miłość” to manga wyjątkowa, wciągająca, w dużej mierze uzależniająca, w której uczucia naprawdę są skomplikowane i wymagają zastanowienia się nad ich znaczeniem, specyfiką oraz nad samym sobą. Ten tytuł zmusza czytelnika do myślenia, analizowania, to zaś sprawia, że mając w rękach tę mangę nie pozostajemy biernymi odbiorcami, ale staramy się zrozumieć w pełni postaci serii oraz sytuacje, w jakich się znajdują.