Recenzja "Gdy zakwitnie w nas miłość" tom 3
By: Karolina Cebula (sunater) 2019.07.20

Trzeci tom „Gdy zakwitnie w nas miłość” w pewnym stopniu różni się od dwóch poprzednich pod względem konstrukcji, co zauważamy już podczas czytania pierwszego rozdziału. W czasie lektury ma się bowiem wrażenie, że w mniejszym niż dotychczas stopniu tworzą one całość, zaś bardziej przypominają pojedyncze opowiadania, z których każde wnosi coś innego do całej historii. Niewątpliwie warto zwrócić uwagę na fakt, iż każdy taki nowy element jest niezwykle istotny dla fabuły tego tomu, jak również całej serii. Poniekąd to właśnie te wspomniane elementy łączą ze sobą poszczególne rozdziały i sprawiają, że tom jest bardziej spójny i nie przypomina antologii, czego moglibyśmy się w tym wypadku obawiać. Struktura tej odsłony serii wydaje się więc zbliżona do nici, na całej długości której ktoś zrobił supełki, a następnie do każdego supełka zaczął dodawać kolorowe koraliki tworząc kwiaty. Na podobnej zasadzie połączone są bowiem ze sobą poszczególne rozdziały, które tworzą spójną całość, a jednocześnie posiadają pewną autonomię.

W tym tomie „Gdy zakwitnie w nas miłość” z łatwością zauważamy także fakt, iż został on wypełniony mniejszymi lub większymi szczegółami, wiadomościami, pytaniami, które bez wątpienia będą miały za zadanie posunąć przedstawianą w tej serii historię do przodu. Jest to o tyle istotne, że zmusza nas do bardziej wnikliwego i uważnego czytania mangi, zapamiętywania możliwie największej liczby szczegółów, jak również rozbudza nasze zainteresowanie kolejnym tomem. Podobny zabieg mogliśmy zaobserwować przy okazji poprzedniej części, po lekturze której czytelnikowi nasuwały się pewne pytania, na które w tym tomie otrzymał odpowiedź. Możemy więc podejrzewać, że przynajmniej niektóre podjęte w tej odsłonie „Gdy zakwitnie w nas miłość” tematy zostaną pociągnięte dalej w czwartej części serii. Jest to dużą zaletą, ponieważ sprawia, że czytelnik nie tylko poznaje historię, ale także stara się samodzielnie ją analizować i domyślić się, co jeszcze przygotowała dla nas autorka.

Bardzo istotny wydaje mi się fakt, iż podobnie jak w poprzednim tomie, także tym razem Nio Nakatani pozwala nam poznać zdecydowanie bliżej jednego ze swoich bohaterów pobocznych. Tym razem jest to Sayaka, co uważam za kluczowe dla „Gdy zakwitnie w nas miłość”, z racji roli jaką odgrywa w życiu Toko. Wprawdzie czytelnik od początku miał pewne podejrzenia, co do jej osoby, jednak dopiero teraz jej uczucia przestają być tylko naszymi domysłami i wyciąganymi z lektury wnioskami, ponieważ stają się w pewnym sensie oficjalne, niezaprzeczalne. W tym kontekście równie ważne jest to, że Nio Nakatani daje nam szansę poznać nie tylko uczucia i myśli Sayaki, ale także istotny fragment jej przeszłości. Dzięki temu bohaterka, która do tej pory wydawała się nam dosyć odległa, teraz zyskuje naszą sympatię, jak również zaczyna nas naprawdę interesować.

Uważam, że bardzo ciekawym posunięciem w tym tomie „Gdy zakwitnie w nas miłość” jest stopniowe pozwolenie na to, aby związek Toko i Yu stawał się niejako tajemnicą poliszynela. Przyznaję, nie spodziewałam się, że autorka pozwoli, aby tak szybko ktoś poza głównymi bohaterkami oraz ewentualnie trzecią osobą miłosnego trójkąta zaczął cokolwiek podejrzewać. Naprawdę spodobało mi się to w tym tomie serii, ponieważ w pewnym sensie uczyniło związek dziewcząt poważniejszym oraz bardziej zwyczajnym. Zauważmy bowiem, że gdyby chodziło tu o relacje między dziewczyną i chłopakiem, ludzie od razu zaczęliby zauważać pewne sygnały, jak uśmiechy, słowa, gesty. Niemniej jednak, fakt, iż sekret związku Toko oraz Yu zaczyna wymykać się spod kontroli kryje w sobie jeszcze jedno znaczenie. W końcu to, co łączy tę dwójkę wymyka się standardom. Co więc autorka planuje z tym faktem zrobić? Jak wykorzysta wszystkie te elementy fabuły? Mam nadzieję, że niebawem się dowiem.

Podsumowując, trzeci tom „Gdy zakwitnie w nas miłość” niewątpliwie jest lekturą obowiązkową dla osób, które zaczęły już czytać tę serię, jak również umacnia wysoką pozycję tej mangi na liście najlepszych tytułów z wątkiem lesbijskim wydanych dotychczas na naszym rynku. Nio Nakatani bez wątpienia dosyć wysoko stawia sobie poprzeczkę, toteż nie mogę się doczekać kolejnego tomu jej serii. Tym bardziej, że autorka coraz częściej dodaje do swojej historii element świeżości, jakim jest nie do końca standardowe podejście do fabuły i bohaterów.