Recenzja 4 tomu „Gdy zakwitnie w nas miłość”
By: Karolina Cebula (sunater) 2019.10.01


Muszę przyznać, że patrząc na akcję czwartego tomu „Gdy zakwitnie w nas miłość” od razu zauważamy, iż jest to część wyjątkowo spokojna. Fabuła nie obfituje bowiem w wydarzenia, które miałyby dla bohaterek szczególnie wielkie znaczenie pod względem uczuciowym. Zamiast tego, skupia się na tematach zdecydowanie głębszych, co sprawia, że jest ona naprawdę bogata w treść. W tym miejscu należy jednak wspomnieć, że aby w pełni pojąć znaczenie niektórych wydarzeń, jakie zostały tu ukazane, niezbędna jest wiedza, którą zdobywaliśmy przez ostatnie trzy tomy. Tym bardziej, że Nio Nakatani często nie pisze wprost o tym, co w danym momencie czują lub myślą bohaterki, zmuszając nas w ten sposób do samodzielnej analizy i wyciągania wniosków. Jest to rzeczą zarówno dobrą, jak i złą, ponieważ z jednej strony zmusza nas to do myślenia, uważnego czytania, próby rozgryzienia danej postaci. Z drugiej jednak strony, w pewnym stopniu to jak odbieramy daną postać jest zależne od samego czytelnika, a tym samym, każdy z nich może inaczej zinterpretować zachowanie danej bohaterki.

Wydaje mi się więc, że ta odsłona „Gdy zakwitnie w nas miłość” skupia się na czymś innym, niż poprzednie trzy. Albowiem nie tylko w bardzo interesujący sposób przedstawia problem, jakim jest złożoność człowieka, jego charakteru, osobowości, a co za tym idzie, posiadania wielu twarzy, przywdziewania licznych masek, ale też ten właśnie problem czyni kluczowym dla czwartego tomu. Tak naprawdę, temat wielu twarzy przewijał się już przez tę serię niejednokrotnie, ale mam wrażenie, że dopiero teraz został ukazany w sposób tak dokładny i znaczący. Nie odnosi się on bowiem wyłącznie do Toko, ale znajduje swoje odbicie w przedstawieniu, które samorząd uczniowski planuje wystawić, a nawet w bolesnym temacie zmarłej siostry. Bardzo istotny wydaje mi się również fakt, że Nio Nakatani nie przedstawia wspomnianego problemu pobieżnie, ale czyni go naprawdę głębokim i wartym refleksji, co może zrobić na czytelniku duże wrażenie.

Niemniej jednak, należy zauważyć, iż temat bardziej i mniej romantycznych uczuć bohaterek nie został w tym tomie „Gdy zakwitnie w nas miłość” całkowicie pominięty, a jedynie przedstawiony w inny niż dotychczas sposób. Nio Nakatani zestawia ze sobą trzy najważniejsze dla mangi bohaterki i subtelnie ukazuje ich uczucia, myśli, emocje w tych samych lub zbliżonych sytuacjach. Co za tym idzie, podobieństwa i różnice między Toko, Yu i Sayaką zostają wyraźniej zaznaczone, a ich miłosny trójkąt nabiera kształtów. Podczas lektury mangi mamy jednak wrażenie, że wraz z coraz wyrazistszym trójkątem romantycznym oraz łatwiejszymi do zrozumienia uczuciami bohaterek, cała historia zaczyna się coraz bardziej komplikować. W końcu bohaterki z każdym tomem znają się coraz lepiej, dzięki czemu ich uczucia mają okazję ewoluować i coraz śmielej zbliżać się do granicy, której nie powinny przekraczać. Dramat wisi więc w powietrzu. Pozostaje tylko pytanie, czy autorka zrobi z niego użytek, ale o tym przekonamy się w kolejnych odsłonach serii. 

Podsumowując, czwarty tom „Gdy zakwitnie w nas miłość” niewątpliwie możemy zaliczyć do spokojniejszych pod względem akcji, za to po brzegi wypełnionych głębokim znaczeniem. Mówi nam on bowiem naprawdę wiele na temat nie tylko siostry Toko, ale i jej samej, jej uczuć, emocji. To naprawdę ciekawy tom, który warto przeczytać.