Recenzja 6 tomu "Gdy zakwitnie w nas miłość"
By: Karolina Cebula (sunater) 2020.03.01

Czytając poprzedni tom „Gdy zakwitnie w nas miłość”, mogliśmy bez problemu zauważyć sygnały świadczące o bliskich zmianach, jakie miały zajść w opowiadanej przez Nio Nakatani historii. Teraz, mogąc przeczytać szóstą odsłonę serii mamy już pewność, że to właśnie ona jest pewnego rodzaju przejściem pomiędzy jednym etapem życia naszych bohaterek, a kolejnym. W tej części coś się bowiem kończy, a jednocześnie coś nowego się rozpoczyna. Zacznijmy od tematu przedstawienia, które zajmuje w tym tomie więcej miejsca, niż początkowo mogliśmy sądzić, jako że autorka przedstawia je na kartach swojej mangi w całości. W ten właśnie sposób, zamyka temat sztuki samorządu szkolnego, na której w dużym stopniu skupiały się ostatnie tomy „Gdy zakwitnie w nas miłość”. Jednocześnie, poznając przedstawienie od początku do końca, możemy odnieść je bezpośrednio i w pełni świadomie do naszych bohaterek, jak również do zmian, jakie w nich zachodzą.

To właśnie wspomniane zmiany stanowią dużą zaletę tego tomu serii. Do tej pory to w głównej mierze czytelnik dostrzegał zarówno tę subtelną, jak i bardziej wyraźną ewolucję bohaterek. Tym samym, w pewnym stopniu opierała się więc ona na naszej obserwacji i interpretacji. Teraz wszystkie zmiany jakie zaszły do tej pory w bohaterkach zaczynają dostrzegać i rozumieć one same, co pozwala Nio Nakatani pchnąć historię „Gdy zakwitnie w nas miłość” zdecydowanie do przodu, jak również daje mangace możliwość wprowadzenia konkretnych zmian w kreacji najważniejszych dla serii postaci. Co istotne, nasze dziewczęta zaczynają otwierać się na świat, uczucia oraz siebie, dzięki czemu czytelnik może liczyć na to, że historia nabierze tempa i zacznie poruszać nowe tematy. Co więcej, wyraźne zmiany zachodzące w bohaterkach pociągają za sobą potrzebę poznania ich na nowo oraz podjęcia próby ponownego wglądu w ich psychikę, którą musimy zrozumieć raz jeszcze.

Ewolucja bohaterek niesie za sobą również zmiany w relacjach między nimi. Co jednak istotne i bardzo interesujące, odbywa się to dwutorowo. Czytając ten tom mamy bowiem wrażenie, że Yu i Nanami jednocześnie zbliżają się i odsuwają się od siebie. Ich dotychczasowy układ sprawia, że w miarę, jak serca dziewcząt otwierają się, a w ich związku pojawiają się coraz wyraźniejsze uczucia, Yu zaczyna się zamykać i odsuwać. Przyznaję, że bardzo mi się to spodobało, ponieważ wyraźnie pokazało, jak poważnie Nio Nakatani podchodzi do historii, którą opowiada nam w „Gdy zakwitnie w nas miłość”. Yu i Toko na samym początku swojego związku ustaliły reguły, którym miał on podlegać, niejako nakreśliły jego granice. Z czasem jednak obie dziewczyny się zmieniają, podobnie jak zmianie ulegają ich uczucia i w konsekwencji ich relacje. Co za tym idzie, ustalone wcześniej granice zaczynają być więzieniem, które jedną z dziewcząt dusi, zaś drugiej zapewnia bezpieczeństwo. I właśnie to wszystko, te wszystkie zmiany autorce udaje się w fantastyczny sposób przedstawić w tym tomie mangi.

Szósta odsłona „Gdy zakwitnie w nas miłość” w dużym stopniu skupia się także na temacie rodziny i relacji rodzinnych, co niewątpliwie jest kolejną już zaletą tej części serii. Zacznijmy od tego, że autorka pokazuje nam reakcję rodziców Nanami na przedstawienie samorządu szkolnego przed i po tym wydarzeniu. W tym wypadku niewątpliwie istotne jest to, że poruszając problem rodziny z tej perspektywy, w samym centrum stawia Toko i jej relacje z bliskimi. Co równie istotne, temat ten zostaje odniesiony także do Yu. W jej przypadku Nio Nakatani skupia się jednak na problemie akceptacji związku przez bliskich, który zostaje przeanalizowany przez siostrę Yu. Tym samym, autorka niejako już teraz nakreśla reakcje, których możemy się spodziewać po rodzinie dziewczyny, kiedy jej uczucia do koleżanki wyjdą na jaw. Jednocześnie, dwa tak skrajne podejścia do tematu relacji rodzinnych tym wyraźniej podkreślają różnice między Yu i Nanami oraz życiem, jakie prowadzą.

Podsumowując, szósty tom „Gdy zakwitnie w nas miłość” jest bez wątpienia ciekawy i bogaty w treść. Stanowi on niezwykle istotne dla serii przejście pomiędzy tym, co było do tej pory, a tym, co jest teraz – zarówno jeśli chodzi o bohaterki, jak również ich związek. Co więcej, tą częścią autorka naprawdę zachęca czytelnika do sięgnięcia po kolejne tomy i do dalszego zgłębiania miłosnych perypetii naszych bohaterek. Mówiąc więc najkrócej, tę część naprawdę trzeba przeczytać.