portal
encyklopedia

WYDAWNICTWO WANEKO

WYDAWNICTWO THE COLD DESIRE

WYDAWNICTWO DANGO

Comixgrrrlz - komiks kobiecy

WYDAWNICTWO STUDIO JG

WYDAWNICTWO JPF

WYDAWNICTWO YUMEGARI


Anime.com.pl

Shima Shop

Insomniadub

Wishtown

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
shieru
Temat postu: Dzień, jak każdy inny.  PostWysłany: 30-11-2011 - 21:18
new here...
new here...


Dołączył: 28-11-2011
Posty: 1

Dzień. Czwartek. Dla ogółu, jeden z wielu, niczym niezmieniony, oplątany monotonnym ciągiem zdarzeń i odczuć. Zalany potrzebą pędzenia naprzód, wychodzenia poza schemat, zalany niczym ważnym, jednak aż tak znaczącym. Dla ogółu, rzecz jasna.
Ludzie. Każdy niczym pionek w grze posuwa się w wyznaczone miejsca, nie zważając na nic. Nie słuchając się głosu ni serca ni umysłu, kieruje się walorami, swoje wybory uzasadnia marnymi powodami, niechęcią bycia w tyle i pragnieniem osiągnięcia sławy. Źle czyni, głupio, niemądrze, jednakże najprościej. Po co zwykły zjadacz chleba miałby się wspinać po górze problemów, uważając na pułapki słabości, uodparniając się na wiatr złości i lawiny niepowodzeń? Po co miałby się cieszyć zdobyciem góry, szczytu możliwości życia i spełnienia, skoro wystarczy mu jedynie mały pagórek usypany z niczego ważnego, na który nawet i dziecko potrafiłoby się wspiąć?
Może jedynie człowiek sentymentalny, obdarzony własną wolą, realista z marzeniami, zatrzyma się aby spojrzeć na świat z nieco innej perspektywy, aby dojrzeć piękno świata, piękno kwitnących wokół roślin, które nie tylko kolorem lecz i zapachem starają się zwabić do siebie zarówno, jak i ludzi, tak i zwierzęta, aby poradzić sobie z otaczającymi go problemami. Może jedynie on potrafi wspiąć się na szczyt.
Fakty. Z dnia na dzień dowiadujemy się coraz bardziej szokujących rzeczy, jednakże żyjąc na tym świecie zrobiliśmy się zobojętniali. Nie wszyscy rzecz jasna, ogół.
Podeszłam do okna, opierając się o nie delikatnie dłońmi. Na dworze panował chłód, czułam to nawet przez szybę. Świat zalał się szarością, smutkiem i brakiem entuzjazmu. Nawet ludzie idący gdzieś w pośpiechu wyglądali niczym zombie, niczym nic nieznaczące marionetki. Jesień. Nie dziwię się, iż jest to czas wzmożonych morderstw i samobójstw, bowiem ta pora zmusza do refleksji. Nie ogół, lecz wyjątki.
Odtrącam każdego. Niesłusznie. Od tamtej pory moje relacje międzyludzkie oraz moc nikłej egzystencji można by porównywać do powietrza. Owszem, niby jest, każdy o nim słyszał, lecz nikt nie potrafi zobaczyć, złapać, czy też poczuć. Doprowadza mnie to do obłędu.
Odrzucałam każdego, komu na mnie choć trochę zależało. Może tak broniłam się przed smutkiem, egoizmem, śmiercią bliskich? Nie. Po prostu nigdy nie nauczyłam się żyć wśród ludzi.
Zaczęło padać. Krople deszczu idealnie wybijały rytm, w jakim biło mi serce – wolno, nierównomiernie i niepewnie.
Szyba była lodowata, zbyt lodowata, jak na tą porę roku. Zadrżałam. Każdy mój oddech odznaczał się śladem pary wodnej winiącej na oknie. Spóźniają się. Naparłam dłońmi na szybę znacznie mocniej. Gdybym mogła, zapewne bym w nią weszła albo ją zbiła. Każda komórka mojego ciała krzyczała o pomoc, wszystko co było we mnie krzyczało o uwagę, troskę, po prostu – o wszystko. Tylko i wyłącznie dla mnie, każda cząstka, każdy oddech i uderzenie serca. Moje.
Nie chciałam myśleć, że istnieję jedynie jako powietrze, zanieczyszczone, szkodliwe powietrze, które zdecydowanie trzeba unikać w sposób natychmiastowy, ażeby nie dopuścić do skażenia. Walczyłam ze sobą. Przez cały rok walczyłam. Honorowo, z grecką dumą, mrówczą wytrzymałością oraz słomianym zapałem. Teraz zaczęłam uciekać. Przez całe życie uciekałam. Czas aby dobiec do mety.
Na chwilę obecną bałam się wielu rzeczy, zdecydowanie za wielu. Odznaczało się to w każdym niepewnym kroku, spojrzeniu, uderzeniu serca czy choćby i w głosie. Lecz ziemia nadal się obracała, wschodziło słońce i zabiegane jednostki żyły w swym szybkim, nieuważnym i pokręconym rytmie.
- Nie przyjdą, prawda? – zwróciłam się oschle do opiekuna, który w wielkim roztargnieniu przeszukiwał torbę w poszukiwaniu jakiś papierów, lub czegoś, co nie interesowało mnie aż tak bardzo. Nie odpowiedział. Przysiadłam na parapecie, odchylając głowę w tył. Żałowałam, że nie noszę na plecach skorupy, w którą mógłbym się schować w każdej wątpliwej chwili.
Nie przyszli. Ani teraz, ani nigdy.
ONA nie przyszła.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie GMT
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat



Web site powered by PostNuke

All characters and trademarks are property of their respective owner. 'Free Soul' copyright belongs to Ebine Yamaji. All the rest by YURI.PL TEAM.