portal
encyklopedia

WYDAWNICTWO JPF

WYDAWNICTWO STUDIO JG

WYDAWNICTWO YUMEGARI

WYDAWNICTWO WANEKO

Comixgrrrlz - komiks kobiecy

WYDAWNICTWO THE COLD DESIRE

WYDAWNICTWO DANGO


Wishtown

Shima Shop

Anime.com.pl

Insomniadub

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Irmelinne
Temat postu: Nienazwane [skończone]  PostWysłany: 02-05-2011 - 15:49
exploring her mind


Dołączył: 17-05-2010
Posty: 113

Minęło już trochę czasu od tego wydarzenia, ale ja wciąż nie mogę się pozbierać. Już sam fakt, że jestem w stanie to opisać świadczy o dużej poprawie. Nie jestem pewna czy dobrze robię, ale zostałam o to poproszona przez mojego psychologa. Pamiętam jak się denerwowałam, gdy pacjentki mnie nie słuchały, dlatego uczynię to. Moja historia jest prawdziwa, choć, aż trudno w to uwierzyć. Nigdy nie sądziłam, że mi się może na przestrzeni życia coś podobnego przytrafić, ale zacznijmy od początku...

Pracowałam w żeńskim szpitalu psychiatrycznym. Wiem, że u większości osób zlepek tych dwóch niewinnych słów powoduje zimne dreszcze. Ludzie dziwili się, poznając kogoś kto dobrowolnie zgadzał się na “przetargi z wariatami” , jak lubili nazywać zajęcie, które wykonywałam. Ich zdumienie rosło jednak dwukrotnie, gdy dowiadywali się, że to właśnie moja fucha. Znajomi uważali mnie za jednostkę słabą, wymagająca opieki i właśnie tak traktowali. Tym bardziej normalna była ich reakcja na wieść o mej profesji - rozszerzone źrenice, szeroko otwarte usta i rumieńce wstydu po chwili. Miałam wielu przyjaciół, również chłopaka. Nie rozumiał jak sprawdzam się w zawodzie, gdyż zawsze me zdanie właśnie on musiał wyrażać na głos, kiedy się do tego przesadnie nie kwapiłam. Lubiłam żyć w ciszy, dlatego nie chciałam dyskutować, kłócić się ponieważ mogłoby to spowodować hałas. Gdy byłam w robocie nie zmieniałam się, ciągle pozostawałam milcząca. Z jakiegoś jednak nieznanego powodu pacjentki miały do mnie szacunek. Lubiłam rę pracę. Nudziły mnie dni wolnego, które w większości spędzałam w zawieszeniu. Świecie wolnostojącym lub półśnie. Irytowało mnie, że ciągle starali się wyciągnąć mnie z domu, z drugiej strony jednak byłam im poniekąd wdzięczna, że trochę mnie rozruszają. Widziałam w oczach Michała, że często miał do mnie żal. Chciał abym wychodziła, chciał bym poznawała jego rodzinę, kolegów, przyjaciółki z dzieciństwa. Nawet, gdy czasami dawałam się namówić czułam, że dostrzega moją niechęć, że widzi moje zmęczone spojrzenie. Był przekonany, że to szpital tak na mnie działa. Pewnego dnia kategorycznie kazał mi go rzucić. Dostrzegłam ból w jego twarzy, gdy z zimnym spokojem poleciłam mu odejść. Wiedziałam, że nic nas już nie łączy. Pamiętam, że dzwonił jeszcze później kilka razy, ale jakie to miało znaczenie?

Rodzice robili wszystko bym do niego wróciła. Próbowali mnie również nakłonić do zmiany pracy. Ignorowałam ich rzucając się w wir zajęć. To był trzydziesty pierwszy maja, niedziela po południu. Pamiętam doskonale - z dwóch powodów. Po pierwsze nikt nigdy nie przychodził do nas w weekend, po drugie wpisowe były do godziny dwunastej. Stworzyło to trochę zamieszania na oddziałach, sama byłam tym głęboka rozdrażniona, gdyż jak się rzekło ceniłam sobie spokój. Wieczorem zobaczyłam ją po raz pierwszy. Zamieszkała w pokoju, który nadzorowałam. Weszła z lodowatym spojrzeniem, rzuciła niedużą czarną torbę na łóżko i otworzyła okno na oścież. Upomniałam ją cicho, a ona odwróciła ku mnie twarz, która wypełniona była tłumioną złością, jej oczy pałały nienawiścią. Do mnie.
-Co ty tutaj robisz dziecinko?, dobranocka się skończyła. - Pełne usta rozciągnięte w perfidnym, złowrogim uśmiechu, patrzyła na mnie z niesmakiem. Pozostałe pacjentki obecne w tej chwili wybałuszały oczy ze zdumienia i próbując mnie bronić wszczęły niesamowity jazgot.
-Potrafię o siebie zadbać. - rzekłam rzucając wzrokiem na wszystkie obecne. - tutaj muszę dbać również o ciebie. - dorzuciłam zapamiętale, podkreślając jej małosć. Jej blada twarz zaczerwieniła się w złości, tego wieczoru nie wypowiedziała już, ani jednego słowa.

Mijały dni a nasza zażyłość rosła. Nie jestem w stanie stwierdzić jak z czystej agresji przekształciła się w miłość. Do tej pory odczuwam ciepło w sercu na myśl o wspomnieniach, które dzieliłyśmy. Moment, w którym obie schowałyśmy się izolatce, by móc okazać sobie uczucie. Próbowałam ją stamtąd wyciągnąć. Robiłam wszystko. Nie od niej dowiedziałam się, że przymknęli ją za morderstwo. Ponoć w obronie własnej. Słyszałam, że kolega z klasy próbował ją molestować seksualnie. Nie zrobił nic więcej poza rozerwaniem jej bluzki, gdy wtopiła ostry nóż kuchenny w jego klatkę piersiową. Była młodsza ode mnie o pięć lat i na dodatek była uznana za obłąkaną. Nikt nie mógł się dowiedzieć o tym, co nas łączy. Zaniedbałam zupełnie swoje obowiązki, moje przerażenie wylewało mi się z ciała, gdy dyrektor mimochodem rzucił , że chyba straciłam zapał i może powinnam odpocząć na jakiś czas. Potroiłam wysiłki wkładane w to by ją uwolnić. Jak jednak mogłam przed sądem udowodnić, że się opamiętała? Na potwierdzenie tego faktu mieliby tylko moje słowo - słowo kobiety, która [jak bez trudu możnaby było odkryć] jest w niej zakochana.

Wreszcie zapadło postanowienie. Miałam pomóc jej uciec. Następnie obie planowałyśmy wyjechać za granicę i zamieszkać razem. Wszystko było dograne na ostatni guzik - załatwiłam sprzęt, dzięki któremu mogła bez problemów przekroczyć mury szpitala, zostawiłam jej również klucze od drzwi głownych i od drzwi oddziału. Dzień trzydziestego pierwszego maja, rocznica jej pobytu. Miało brzmieć znajomo. I brzmiało, szczególnie wtedy, gdy rozpoznałam jej pismo. Na kartce, którą później znalazłam pod prześcieradłem.
“Dzięki za pomoc, wiedziałam, że dasz się wykorzystać.”

_________________
[...] czyż ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie GMT
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat



Web site powered by PostNuke

All characters and trademarks are property of their respective owner. 'Free Soul' copyright belongs to Ebine Yamaji. All the rest by YURI.PL TEAM.