portal
encyklopedia

Comixgrrrlz - komiks kobiecy

WYDAWNICTWO STUDIO JG

WYDAWNICTWO JPF

WYDAWNICTWO WANEKO

WYDAWNICTWO THE COLD DESIRE

WYDAWNICTWO YUMEGARI

WYDAWNICTWO DANGO


Anime.com.pl

Wishtown

Insomniadub

Shima Shop

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Hokusai
Temat postu: Początek - mam nadzieję -dłuższej opowieści fantastycznej  PostWysłany: 09-07-2015 - 13:17
yin-yang
yin-yang


Dołączył: 22-05-2012
Posty: 541
Skąd: central Europe
Chcę się z Wami podzielić moim ostatnim pomysłem , który zaczął krystalizować się w trakcie pisania ( i nadal wymyslanie świata jest w toku). Jest to świat przyszłości ( lub świat alternatywny) w którym ewolucyjnie nie przetrwali mężczyźni i wszystkie osoby są płci żeńskiej - myślę,ze to idealna sceneria dla Yuri.
Myślę też o elemencie przechodzenia między alternatywnymi światami - to jest jeszcze do dopracowania.
Przed Wami początek opowieści - Wasze uwagi będą dla mnie cenne przy tworzeniu dalszego ciągu

I
Droga Igumi.
Wiesz, rozbawiło mnie, że zawsze gdy piszę do Ciebie widzę pomarańczowo- żółtą kulę lampki lindao odbijającą się na niebieskim ekranie tabletu - przez co przestrzeń, na której piszę robi się taka..rozsłoneczniona mimo, że gdy siadam do pisania, na zewnątrz jest już ciemno. Lubię te wieczory, gdy jestem sama w kokonie namiotu zawsze lekko rozbujanego wiatrem. Przyznam ,że to kołysanie sprawia , iż czuję się trochę senna i odczuwam lekką nostalgię. Zawsze miło mi wtedy pomyśleć, ze jesteś tu już ze mną. Wiem, że niedługo znów będziemy przytulać się w naszym namiocie zakryte tym dziwnym nowym wynalazkiem który ktoś nazwał biośpiworem - chyba niezbyt to szczęśliwa nazwa,ale prawdopodobnie sprawdza się w marketingu . Wiesz, wyobrażam sobie często że jesteś już obok mnie. Ciekawe jak spodoba CI się mieszkanie w wiszącym namiocie - każdego wieczoru w innym miejscu, zazwyczaj na drzewie, ale próbowałam też lokalizacji bardziej egzotycznych. Najbardziej chyba ryzykowne było przęsło mostu i woda pod spodem. Monifah śmiała się, że prawdopodobnie dostanę tam choroby morskiej. Inna sprawa, że to ona ryzykowała, że spadnę jej na głowę razem z całym sprzętem. W zasadzie nie na głowę, ale na dach kabiny jej łodzi - poprawiam się, to ja bym się poturbowała a Monifah miałaby mnie pewnie na głowie potłuczoną i marudzącą - po tym jak skończyłaby już pękać ze śmiechu. Pamiętam jak przez podłogę namiotu widziałam prześwitujące w dole światła "Sistah Nyiabinghi" krążącej tam i z powrotem po rzece. Co do mostu był archaiczny ale solidny - obiekt tej dziwnej tutejszej kamiennej architektury niepodobnej do wytworów żadnej ze znanych mi kultur.
Dzisiaj "wiszę" na jednym z drzew Yskil porastających nadrzeczne wzgórza. Wielka żółta poczwarka jakiegoś egzotycznego motyla wpasowująca się kolorystycznie w masę liści podobnie ochrowego koloru. W razie odczepienia namiotu zjechałabym w gruby dywan podobnych liści, który zamortyzowałby upadek i ktoś widzący to z zewnątrz pomyślałby, że ten okrągły przedmiot spadający z drzewa to jednak nie poczwarka a jakiś miejscowy owoc. A gdy zagrzebałabym się z namiotem w tym liściowym dywanie to barwa byłaby nie do odróżnienia od podłoża. Idealny kamuflaż.
W dzisiejszym dniu nadal poruszałyśmy się linią rzeki Ogam, która im dalej na północny zachód tym bardziej meandruje tworząc zatoki i wysepki. Trzymałyśmy się także dotychczasowego planu - ja eksploruję ląd, Monifah pozostaje na rzece ,a Jambi obserwuje wszystko z powietrza. Odkąd dwa dni temu zniknęła w chmurach nie widziałyśmy jej ,dostajemy tylko coraz bardziej zaskakujące komunikaty. Odkryła tam i bada coś ...hmmm.wyjątkowo dziwnego, lecz na razie prosi abyśmy utrzymały to w sekrecie. Ja... cóż, jak to ja czasem się o nią martwię choć wiem, że Jambi jest prawdopodobnie najbardziej zaradna z nas. Jak dotąd nie nadesłała sygnału s.o.s. - ja sobie oczywiście "wkręcam" że nie zrobiłaby tego nawet gdyby zdarzyło jej się coś niebezpiecznego, bywa zbyt ambitna, żeby poprosić o pomoc. Gdy mówię to Monifah, ona patrzy na mnie zza tych swoich niebieskich okularów z miną jakby chciała powiedzieć "nie ucz Hendrixa chwytów gitarowych" i wygląda wtedy jak Whoopi Goldberg - aktorka z dawnych epok na którymś z jej archiwalnych filmów. To trochę mnie "otrzeźwia" i kolejny raz obiecuję sobie ,że nie będę się troszczyć o wszystkie - dorosłe w końcu - osoby dookoła łudząc się, że mi się to uda.
Wiesz, często żal mi, że nasze ograniczenia technologiczne nie pozwalają mi wysłać Ci dzisiaj mojej pisaniny. Dostaniesz cały plik maili od razu za tydzień gdy już się spotkamy.
Annami przerwała pisanie, odłożyła tablet na niewielki stolik, w zasadzie skrzynkę będącą też grzejnikiem - najnowsza technologia pozwalała, aby ogrzewał pomieszczenie jednocześnie w bezpieczny sposób izolując płomyk przed rozgrzaniem czy spaleniem otoczenia. Wypiła duży łyk herbaty z kubka. Z przyzwyczajenia wyostrzyła zmysły wsłuchując się w mrok dookoła, lecz nie wyczuła nic podejrzanego. Jak we wszystkie poprzednie noce ciemnogranatowy jednostajny szum nocnego nieba mieszał się z chłodnym szarobłękitnym podmuchem wiatru i mechatym aksamitnym cykaniem ważkoświerszczy. Chmury poświstując jak pociąg przesuwały się na przemian zakrywając i odkrywając jesienny księżyc mruczący uspokajająco jak puchaty kot. Przyroda spokojnie i - jak na nią- bezkonfliktowo kładła się do snu.W oddali szum rzeki miał barwę cyjanu wpadającego w odcień bardziej "dżinsowy", podobny do barwy wiatru. Chwilami ryby nadawały sygnały lekko turkusowe. Na szczęście Annami skończyła już pisać dzisiejszy raport synestezji , mogła ukraść trochę czasu na list do Igumi, a teraz poczuła senność i zdrowe zmęczenie mięśni po całym dniu na nogach. Po wieczornej kąpieli w zimnej rzece zdążyła już rozgrzać się przy grzejniku. Uznała, że czas na sen. Wyłączyła tablet, grzejnik i lampkę, po czym zagrzebała się bez pospiechu w biośpiwór, tak że wystawały spod niego tylko jej jasne włosy rozsypując się na poduszce .Przyjemny w dotyku, perforowany oddychający materiał dawał wrażenie bezpieczeństwa jednak odpowiednia część mózgu Annami nawet podczas snu zawsze czuwała, jak strażnik na warcie wyczuwając zmysłowe sygnały z otoczenia w promieniu kilku kilometrów od miejsca jej przebywania. Ta część jednak była zazwyczaj na granicy świadomości Annami, gotowa ujawnić się i obudzić ją dopiero w razie alarmu. Synestetka powoli zaczęła rozluźniać się i zapadać w nicość. Pod jej powiekami spokojnie przepływały już hypnagogi - niedookreślone obrazy, które towarzyszą przechodzeniu od jawy do snu.
II
Monifah Latour Mandinka stała przy burcie łodzi "Sistah Nyabinghi" obserwując trzy źródła światła w jej polu widzenia: żar palonego przez nią papierosa, wiszący na drzewie na brzegu namiot Annami i księżyc który urósł tej nocy do połowy kuli. Zauważyła w pewnym momencie ,ze kółko żaru z jej papierosa wydawało się być równej wielkości co namiot a oba większe od księżyca. Przez chwilę bawiła się w myślach tym spostrzeżeniem - perspektywa okazała się odwrotnie proporcjonalna do rzeczywistej wielkości obiektów. Rozbawił ją także fakt, iż trzy kule światła zgrywały się w stopniowaniu barw - ognik papierosa w kolorze intensywnej cynobrowej czerwieni, ochrowo żółty i od spodu pomarańczowy namiot oraz chłodno cytrynowa powierzchnia księżyca.
" Chyba zbyt długo przebywam z Annami" - pomyślała. Uśmiechnęła się do siebie na myśl, że synestetka doceniłaby jej spostrzeżenia. Przez moment zastanawiała się, czy nie zejść do kabiny po aparat aby uwiecznić ten obraz i pokazać jutro koleżance, choć nie lubiła fotografować - miała wrażenie, że to przeszkadza jej smakować chwilę obecną kierując myśli w stronę nieokreślonej przyszłości , gdy teraźniejszość będzie tylko wspomnieniem. Wahała się przez chwilę, w końcu - jak się okazało - w podjęciu decyzji pomogła jej sama Annami - światło w namiocie zgasło pozostawiając ciemność pomiędzy księżycem a papierosem wędrującym od czasu do czasu do ust Monifah. Zresztą... żadne zdjęcie nie oddałoby powidoku przed oczami badaczki gdzie na miejscu namiotu pojawiał się jego zielono -niebieski "fantom". Fotografia mogłaby jednak uchwycić czerwoną smugę jaką żar papierosa kreślił na trasie ruchu Monifah.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie GMT
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat



Web site powered by PostNuke

All characters and trademarks are property of their respective owner. 'Free Soul' copyright belongs to Ebine Yamaji. All the rest by YURI.PL TEAM.